Nyepi – najgłośniejsze ciche święto na świecie

Czy warto jechać do Indonezji w marcu? Pomijając porę deszczową, która przyniosła rzecz jasna dużo dużo deszczu, niewidoczne (a ponoć niezwykle spektakularne) wschody słońca i wzburzone fale, które sprawiły, że widoczność pod wodą była tak nikła, że naukę nurkowania odłożyliśmy na potem, jest jedna rzecz, dla której zdecydowanie warto udać się na Bali właśnie wtedy. To Nyepi – czyli balijski Nowy Rok, liczony wg księżycowego kalendarza Saka. Nie miałam zbyt wielu okazji do świętowania Nowych Roków w obcych krajach. RazRead more

Biebrzoterapie

Nie ma co się oszukiwać – rzeczywistość wokół nas nie jest różowa. I nie żebym narzekała na swój los – nie narzekam ani trochę! Niemniej jednak (wiem wiem, to wyznanie wstrząśnie światem niejednego czytelnika) miewam chwile zwątpienia w sens, chwile kiedy wydaje mi się, że wszystko zmierza ku katastrofie, że ludzie wcale nie są tacy fajni, chwile kiedy czuję pustkę i niezrozumienie, boję się wojny, samotności, GMO i nieograniczonej ludzkiej głupoty, która nas Bóg raczy wiedzieć dokąd doprowadzi… (Kury –Read more

Zapuszczanie się na wiosnę

Marzec to ten dziwny miesiąc  roku, kiedy z jednej strony czuję się jak przemarznięte, zmęczone zimą i brakiem światła zombi, a z drugiej – narasta we mnie ta szczególna ekscytacja, bo niekiedy znienacka wpadnie mi w nozdrza odrobina wiosny, poczuję na twarzy cieplejsze powietrze albo zaświeci mi w oczy słońce, które nie jest już tym typowo zimowym, krótkodniowym słońcem takiego dajmy na to grudnia czy stycznia. Czuję wtedy, jak wraca do mnie życiowa energia, przyszłość zaczyna malować się w zdecydowanieRead more

Jeśli odstęp pomiędzy tobą a żubrem… to rozsądny!

„Dzik jest dziki, dzik jest zły…” – pisał Jan Brzechwa. I to wiedzą wszyscy. A co napisał na temat żubra? ŻUBR Pozwólcie przedstawić sobie: Pan żubr we własnej osobie. No, pokaż się, żubrze. Zróbże Minę uprzejmą, żubrze. Żubra nie trzeba namawiać. Żubry robią zazwyczaj niezwykle dostojne miny. A nawet jeżeli któremuś zdarzy się zrobić głupią, to i tak wygląda całkiem dostojnie. Te największe lądowe ssaki w Europie potrafią łamać płoty i ogrodzenia, nie przejmują się zbytnio również zabezpieczeniami w postaciRead more

Euro 2016, czyli wrzenie świata

Nigdy nie mogłam pochwalić się zbytnią znajomością świata piłki nożnej. Nie wiedziałam, kto gdzie gra, znałam paru zawodników na krzyż (bo poza kopaniem piłki występowali w również w reklamach), a pojęcia takie jak liga mistrzów, extraklasa czy premier league zawsze stanowiły dla mnie pewnego rodzaju zagadkę i nie do końca potrafiłam dopasować nazwy rozgrywek do krajów. Definicję spalonego przyswajałam długo i do tej pory, oglądając mecz, mam problem z rozszyfrowaniem, czy ów miał miejsce, czy nie (podobnie chyba jak spora częśćRead more

Rodzinny portret z Walencji

To zdjęcie jest jednym z dowodów na to, że ludzie czują potrzebę bycia uwiecznianymi. Ta oto rodzina w cygańskiej dzielnicy Walencji sama poprosiła mnie, żebym zrobiła im zdjęcie. Bardzo miła odmiana po wszystkich „podchodach”, które zwykle towarzyszą fotografowaniu obcych. Kiedyś podczas dalszych podróży (bo rzadko zdarzało mi się to w Polsce) bez większego skrępowania robiłam zdjęcia tubylcom. Większość była zadowolona. Niektórzy mnie całkowicie ignorowali, jeszcze inni pozowali i prosili o więcej. Ale po pewnym incydencie w Azji postanowiłam więcej nie mierzyćRead more

5 powodów, dla których nie warto przyjeżdżać do Puszczy Białowieskiej:

Puszcza Białowieska jest zdecydowanie przereklamowana. Przechodzę do rzeczy, spieszę z wyjaśnieniami – dlaczego??? 1. Puszcza jest zapuszczona – jak sama nazwa wskazuje, puszcza pierwotna nie jest zwyczajnym lasem. Nie jest nawet typową ładną polską puszczą, gdzie drzewka rosną w jako takim porządku, gdzie normuje się przyrost poszczególnych gatunków, a nawet dba o to, żeby człowiek jak człowiek miał którędy pójść na spacer. Nie! Puszcza Białowieska to jeden wielki bałagan, gdzie w wielu mejscach pozwala się przyrodzie samodzielnie regulować swój rozwójRead more

Alleluja na Podlasiu

Wiadomo, że Święta Wielkanocne nie są takie popularne jak Boże Narodzenie. Nie mają nawet swoich piosenek w radiu, które miałyby jakiekolwiek szanse konkurować z kolędami. Może to dlatego, że ludziom nie w smak nucić sobie o tym, jak ów Jezus malusieńki, który w grudniu rodził się w stajence, niosąc Wesołą Nowinę, teraz zostaje mordowany przez własnych ziomków na krzyżu w  wieku lat trzydziestu trzech. Bo przecież niezależnie od tego, jak głęboka, płytka bądź żadna byłaby czyjaś wiara, każdy potrafi zaśpiewaćRead more

Sri Lanka – kraj gojących się ran

Kiedy patrzymy na mapę, Sri Lanka wygląda jak mała łezka leżąca gdzieś pod Indiami. Do niedawna nikt jeszcze nie chciał jej odwiedzać. W 1983 roku rozpoczął się krwawy konflikt między północą i południem, więc turyzm nie należał do najbardziej absorbujących życie wyspy zagadnień. Dziś w kraju panuje pokój, a dawny Cejlon staje się coraz bardziej popularnym celem wakacyjnych wojaży. Ja spędziłam tam niecały miesiąc i ze wszystkich miejsc najbardziej zafascynowała mnie północ kraju. Dlaczego? W Dżafnie życie toczy się innymRead more

Smaki Portugalii – czyli o paru rarytasach z ojczyzny Vasco da Gamy

Niedawno po raz pierwszy miałam okazję odwiedzić Portugalię. Wybrałam się tam dlatego, że moja przyjaciółka – studiująca od paru lat w Aveiro – już pod koniec czerwca powraca do Polski. Pomyślałam więc – jak nie teraz, to kiedy? Monika okazała się wspaniałym przewodnikiem i dzięki niej w niedługim czasie poznałam sporą część kraju. Ale nie o tym teraz będę pisać. Bo oprócz fascynującej Lizbony, przepięknego Porto, urokliwego Aveiro czy niezwykłej Fatimy, zapoznała mnie również z regionalną kuchnią. Restauracje hiszpańskie, włoskieRead more

Angkor Wat – przepustka do nieba Surjawarmana II

Dawno, dawno temu—a dokładnie w wieku XII—w państwie Khmerów narodził się chłopiec, który  wierzył, że jego przeznaczeniem jest zostać potężnym królem. Gdy miał lat czternaście, postanowił ziścić swoje marzenie. Pokonał więc dotychczasowego władcę—swojego wuja i ogłosił się cakravarti, czyli wszechwładnym królem, będącym także bogiem. Żądny władzy nastolatek (nazywając rzeczy po imieniu—był nastolatkiem…) został władcą państwa olbrzymiego—w swoich rozmiarach przypominało imperium romańskie. Przybrał imię Surjawarman II, czyli Tarcza Słońca. Ponieważ tron posiadł poprzez morderstwo, musiał udowodnić poddanym, iż królem został z woliRead more