Alleluja na Podlasiu

ester - Alleluja na Podlasiu

Wiadomo, że Święta Wielkanocne nie są takie popularne jak Boże Narodzenie. Nie mają nawet swoich piosenek w radiu, które miałyby jakiekolwiek szanse konkurować z kolędami. Może to dlatego, że ludziom nie w smak nucić sobie o tym, jak ów Jezus malusieńki, który w grudniu rodził się w stajence, niosąc Wesołą Nowinę, teraz zostaje mordowany przez własnych ziomków na krzyżu w  wieku lat trzydziestu trzech. Bo przecież niezależnie od tego, jak głęboka, płytka bądź żadna byłaby czyjaś wiara, każdy potrafi zaśpiewać co najmniej parę wersów „Dzisiaj w Betlejem”. A do tego dochodzą jeszcze przeboje w stylu „Last Christmas”, które już w listopadzie zapowiadają świąteczny szał absolutny. Wielkanoc w zamian proponuje nam Wielki Post, rozpoczynający się dniem, w którym wszyscy mają przyznać, że są marnym prochem (od razu mi raźniej), a kończy Triduum Paschalnym – czyli godzinami klęczenia, słuchania i czuwania. Jedynym optymistycznym akcentem wydaje się być niedziela palmowa poprzedzająca Wielki Tydzień, kiedy wszyscy kupujemy kolorowe palemki lub też zbieramy bazie, po to, aby ksiądz je potem skropił święconą wodą. Komercyjność tych świąt ogranicza się zatem do wizerunku uśmiechniętych kurczaczków i zajączków, obrazków kolorowych jajek oraz niewybrednych żartów dotyczących tych ostatnich podczas składania wielkanocnych życzeń (kto z panów choć raz nie dostał smsem formułki „Życzymy mokrych jajek(…) ). Dla mnie to coś więcej i zawsze staram się celebrować te dni bardziej duchowo, chociaż przyznaję, że czasami to prawdziwa walka z własnym lenistwem i niecierpliwością. Oraz z obżarstwem…
Poza tym przez całe życie obchodziłam Wielkanoc dwa razy w roku. Najpierw katolicką, później prawosławną. Miałam więc szanse na religijne treningi. Z mamą i babcią chodziłam do kościoła, a z tatą i z dziadkami – do cerkwi. Od kiedy dziadkowie zmarli, prawosławne Święta obchodzimy trochę bardziej kameralnie, a ja ostatnimi laty – w pracy w Puszczy (żeby inni mogli świętować). W tym roku oba terminy wyjątkowo się od siebie oddaliły, bo Święta obrządku wschodniego będą dopiero na majówkę. Za rok natomiast będzie już fiesta na całego, bo wypadają razem! Podobnie jak w 2014, kiedy całe chrześcijańskie Podlasie świętowało wspólnie. I powiem Wam, że takie Święta lubię najbardziej.
 Dwa lata temu w Wielką Sobotę jechałam do Bud. Była przepiękna słoneczna pogoda, prawie dwadzieścia stopni i rozpływałam się z zachwytu nad pięknem otaczającego mnie świata! – o tak! Mam tak od czasu do czasu…Mijając wioskę Dubiny, zobaczyłam grupki ludzi, stojących na ulicy wzdłuż drogi. Przygotowywali swoje koszyki do święcenia na małych stolikach poustawianych na chodniku. Spokojna zazwyczaj wioska, wrzała – wszędzie pełno ruchu, przygotowań, nakrywań, odkrywań, przestawiania, szurania. Odświętność i ekscytacja wisiały w powietrzu. Nie mogłam się nie zatrzymać, żeby zrobić parę zdjęć. Zdecydowana większość Dubin to prawosławni, więc niebawem pojawił się i batiuszka. Podjeżdżał samochodem od grupki do grupki, święcił pokarmy, modlił się i śpiewał. Kiedy spytałam, czy mogę robić zdjęcia, jeden pan powiedział z zadowoleniem „O patrzcie, nawet telewizja do nas pryjechala…”. A ktoś inny dodał: „A pewnie, niech robi zdjęcia!” To zrobiłam.
Dubiny - Alleluja na Podlasiu
A później było jeszcze ciekawiej, bo w Siole Budy, gdzie udawałam się docelowo, goście pensjonatu mieli okazję brać udział w ekumenicznym święceniu pokarmów. A że większość z nich przyjechała spoza Podlasia, modlitwy prawosławnych duchownych – wraz z ich śpiewami na głosy – wzbudziły powszechny zachwyt. Sama muszę przyznać, że w pełni zasłużony. Niektórzy pierwszy raz w życiu słyszeli takie basy w języku staro-cerkiewno-słowiańskim. Dlatego jeżeli chcielibyście Wielkanoc spędzić na Podlasiu i jednocześnie poznać lepiej wschodni obrządek – rok 2017 daje Wam ku temu okazję.
księżaswiecenie jajek

A tymczasem – WESOŁEGO ALLELUJA! Tu i teraz  🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *